Start Aktualności Wydarzenia Papieskie ślady
Papieskie ślady

Papież – Bolesław

Z przymrożeniem oka.

Zestawienie wyrazów jak wyżej, bez umieszczenia myślnika między nimi, nie miałoby sensu, gdyż nie było, jak dotychczas papieża szczycącego się imieniem Bolesław. I na sto procent można stwierdzić, że nie będzie o imieniu Belzebub. Ale czy na pewno nie będzie śmiałka obierającego dla siebie imię Bolesław? Tego już nie można być pewnym. Skoro był Zozym, Deusdedit, Zachariasz, a nawet Sylwester, to dlaczego nie Bolesław? Imię Bolesław nosili wielcy tego świata. Pamiętamy chociażby kilku królów o tym imieniu.

A teraz na poważnie.

Czy ktoś, kiedyś przypuszczał, że Polak będzie papieżem? Jeśli tak, to na pewno mało kto, a jednak…

 

Parafia bolesławska jest stosunkowo młodą parafią. W bieżącym, 2019 roku obchodzi 221 rocznicę utworzenia. Kościół parafialny jest jeszcze młodszą budowlą – w maju tego roku obchodził 113 rocznicę konsekracji. W jego wnętrzu znajdziemy całe mnóstwo figur i obrazów przedstawiających świętych i święte boże. Nas jednak zainteresował temat papieży w jakiś sposób wpisujących się w historię tak parafii, jak i bolesławskiej świątyni. Wprawdzie żaden papież jak dotychczas Bolesławia nie odwiedził, ale przynajmniej niektórzy z nich o Bolesławiu musieli słyszeć. I jeśli nie można w tym miejscu mówić o związkach, to na pewno jakieś punkty styczne istnieją. Pretekstem dla zainteresowania się tematem jest 120 rocznica związana z pewną tablicą zawierającą ważny tekst, pochodzący od jednej z głów Kościoła Powszechnego.

 

Papież Leon XIII

…był głową Kościoła Katolickiego w latach 1878 – 1903. Jakże bliski i podobny jest ten zestaw dat do powtórzonego 100 lat później. Podobnie na przełomie wieków panował papież Polak, Jan Paweł II, a były to lata 1978 – 2005. Papież Leon XIII wprowadził Kościół w wiek XX, a Jan Paweł II w XXI. Leon XIII w 1882 roku wskrzesił diecezję kielecką, a Jan Paweł II 110 lat później, w 1992 ustanowił sosnowiecką, do których to diecezji należała bądź, jak obecnie, należy nasza parafia. Poprzez tablicę wmurowaną w jeden z filarów nawy bocznej zachodniej, Leon XIII zaznaczył swoją obecność także w naszej parafialnej świątyni. Jej obraz znajdziemy poniżej.

tab

tab2

                         Marmurowa tablica wmurowana w filar bolesławskiego kościoła

Krzyż na tej tablicy wyryty opatrzono napisem: na poziomej belce symbolizującej ludzkość, a więc łączność ludzi ze sobą nawzajem – „Chrystus, Bóg, Człowiek” i na pionowym słupie łączącym niebo z ziemią, symbolizującym boskość – „żyjący, panujący, Król, Władca”. Na tymże słupie znalazły się również daty końca starego i początku nowego stulecia: na górze „1900” oraz na dole „1901”.

Pozostałych treści zapisanych na tablicy nie trzeba tłumaczyć – jest jasna i zrozumiała. Można jedynie interpretować znaczenie słów, domyślać się kontekstu w jakim powstały, próbować odtworzyć fakty historyczne. Można prześledzić bogaty życiorys papieża-twórcy wyrytych w marmurze słów. Można, i może trzeba z zawartej w nich obietnicy skorzystać. Ale, czy tylko ta tablica prowadzić nas mieszkańców Bolesławia powinna do skojarzeń z papieżem Leonem XIII? Otóż nie tylko. W Internecie można odnaleźć poniższy tekst:      

W tak zwanej „starej liturgii”, przed Soborem Watykańskim II, kapłan sprawujący Eucharystię wraz z wiernymi, po zakończeniu celebracji odmawiał modlitwę do Matki Bożej i św. Michała Archanioła. Słowa tej ostatniej ułożył papież Leon XIII, a wiązało się to z pewną niezwykłą wizją, w której sam uczestniczył. Opisana ona została w krótkich słowach przez przegląd Ephemerides Liturgicae z 1955 r. (str. 58-59). O. Domenico Pechenino pisze: „Pewnego poranka (13 października 1884 r.) wielki papież Leon XIII zakończył Mszę św. i uczestniczył w innej, odprawiając dziękczynienie, jak to zawsze miał zwyczaj czynić. W pewnej chwili zauważono, że energicznie podniósł głowę, a następnie utkwił swój wzrok w czymś, co się unosiło nad głową kapłana odprawiającego Mszę św.

Wpatrywał się niewzruszenie, bez mrugnięcia okiem, ale z uczuciem przerażenia i zdziwienia, mieniąc się na twarzy. Coś dziwnego, coś nadzwyczajnego działo się z nim. Wreszcie, jakby przychodząc do siebie, dał lekkim, ale energicznym uderzeniem dłoni znak, wstał i udał się do swego prywatnego gabinetu. Na pytanie zadane przyciszonym głosem: «Czy Ojciec święty nie czuje się dobrze? Może czegoś potrzebuje?» - odpowiedział: «Nic, nic». Po upływie pół godziny kazał przywołać Sekretarza Kongregacji Rytów, dał zapisany arkusz papieru, polecił wydrukować go i rozesłać do wszystkich w świecie biskupów, ordynariuszy diecezji”. (Cytat za Amorth G. Wyznania egzorcysty, Częstochowa 1997, s. 36). Tekst zawierał modlitwę do św. Michała Archanioła, która brzmi:

„Święty Michale Archaniele, wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwościom Złego Ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy. A Ty, wodzu niebieskich zastępów, Szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”.

Gdy go zapytano, co się zdarzyło w czasie dziękczynienia po Mszy św., Papież odrzekł, że w chwili, gdy zamierzał zakończyć modlitwę, usłyszał dwa głosy: jeden łagodny, drugi szorstki i twardy. I usłyszał taką oto rozmowę:

Szorstki głos Szatana: „Mogę zniszczyć Twój Kościół!”

Łagodny głos: „Możesz? Uczyń więc to”.

Szatan: „Do tego potrzeba mi więcej czasu i władzy”.
Pan: „Ile czasu? Ile władzy?”
Szatan: „Od 75 do 100 lat i większą władzę nad tymi, którzy mi służą”.
Pan: „Masz czas, będziesz miał władzę. Rób z tym, co zechcesz”.

(Cytat za „Szatan w życiu Ojca Pio”, Tarsicio z Cevinara, Łódź 2003, s. 8).

tab3

Św. Michał Archanioł z ołtarza głównego bolesławskiego kościoła

W tym miejscu nasuwają się proste pytania. Czy to właśnie za sprawą Leona XIII-tego najpierwszy z aniołów, św. Michał Archanioł uzupełnił patronat nad naszą parafią? Czy wiadomym nam było, że właśnie ten papież jest autorem formuły modlitwy, którą dzisiaj kończymy każdą mszę świętą? Czy nie spełnia się na naszych oczach przepowiednia z rozmowy Szatana z Panem, którą słyszał Leon XIII? A jeśli tak, to co dalej? Nad tym ostatnim pytaniem warto się głębiej zastanowić. Przecież w latach 90. faktycznie można dopatrywać się nastania szeroko pojętej nowoczesności, a więc tego wszystkiego, co ona niesie razem ze wszystkimi nowymi zagrożeniami (New Age, kult szatana, traktowanie życia ludzkiego tylko jako rzeczywistości biologicznej), a które Jan Paweł II określił w encyklikach „Veritatis splendor” i „Evangelium Vita” mianem cywilizacji śmierci.

Papież Pius XII

W Bolesławiu w latach 1958−61 działalność misyjną prowadzili ojcowie orionisci. W tym czasie parafia nie miała proboszcza, gdyż o obsadzie tego stanowiska decydowały władze świeckie, a tych zgody nie można było uzyskać. (Dnia 9 lutego 1953 roku Rada Państwa wydała dekret o tworzeniu, obsadzaniu i znoszeniu stanowisk kościelnych stwierdzający, że każda nominacja i akt jurysdykcyjny Kościoła Rzymskokatolickiego w Polsce podlega kontroli władz.)

tab4

Księża orioniści wśród dzieci pierwszokomunijnych

Księża Orioniści w Bolesławiu swą misję podjęli w składzie: ks. Mieczysław Jańczak, ks. Stanisław Drajczyk i ks. Stanisław Prochot. Wszystkich ich można odnaleźć na powyższej fotografii.

Ks. Stanisław Prochot FDP (orionista) urodzony 22 marca 1905, święcenia przyjął 6 kwietnia 1936, zmarł 14 maja 1972 roku – ten wypis z biografii przytaczamy dla porządku. To jego należy uznać za nieformalnego proboszcza parafii pełniącego tę posługę w latach 1958−61. To on wczuwając się w rolę zwracał się do ówczesnego papieża Piusa XII z błaganiem wyartykułowanym, jak w poniższym dokumencie.

tab5

Dokument wystąpienia-prośby ks. Stanisława Prochota skierowanej do papieża Piusa XII

O ile treść wystąpienia „proboszcza” jest czytelna i zrozumiała, to przy próbie odczytania odpowiedzi pojawiły trudności. Wydawało się, że najbardziej kompetentną instytucją, która będzie mogła pomóc w tym względzie jest Nuncjatura Apostolska w Warszawie.

…Interesuje mnie historia mojej parafii. Znajduje się w niej oprawiony w ramie dokument, którego znaczenia nie jestem w stanie zgłębić nie znając wielu realiów, a przede wszystkim łaciny. W załączeniu przesyłam fotografię i proszę, jeśli to możliwe o pomoc. W szczególności proszę o odczytanie i przetłumaczenie na język polski adnotacji zamieszczonej pod tekstem-błaganiem wystosowanym do papieża Piusa XII. Za przychylność i zainteresowanie moją sprawą z góry serdecznie dziękuję.

Skierowana na jej adres e-mailowy prośba o treści jak wyżej, spotkała się jednak z niechęcią. Odpowiedzi e-mailowej nie było, a podczas rozmowy telefonicznej z tamtej strony padło zdanie mniej więcej w brzmieniu następującym: - „My się takimi sprawami nie zajmujemy”.

Trudno, poszukiwania tego, kto ewentualnie mógłby pomóc musiały trwać dalej. Może więc zakonnicy ze zgromadzenia orionistów pomogą – do ich zgromadzenia wszakże należał ks. Stanisław Prochot. Z Internetu ustalono adres e-mailowy i pod niego wysłano prośbę, jak niżej:

Interesuje mnie temat pt. „Bolesław a papiestwo”. Chciałbym w jakiś sposób odtworzyć wydarzenia z lat 1957 i następnych. W tym czasie mój Bolesław był sławny na całą Polskę. Kościół parafialny został przejęty przez wyznawców wiary polsko-katolickiej. To skomplikowana historia. Ludzie zostali rozproszeni, podzieleni na obozy, zagubieni. W każdym razie, bezpośrednio po tych wydarzeniach do parafii przybyli Księża Orioniści ze swoją działalnością misyjną. Zapamiętałem nazwiska księży Mieczysława Jańczaka, Stanisława Drajczyka i Stanisława Prochota. To początki mojej ministrantury, to o nich chciałbym się jak najwięcej dowiedzieć. W parafii z oczywistych przyczyn nie zachowały się żadne zapiski z tego okresu. W ostatnim czasie natomiast udało się odnaleźć ważny dokument, którego zdjęcie zamieszczam w załączniku. Proszę o pomoc w zinterpretowaniu tego dokumentu, w ewentualnym rozszyfrowaniu łacińskiego tekstu i o wszelkie możliwe informacje tego okresu i miejsca dotyczące.

Brak odpowiedzi na skrzynkę poczty elektronicznej spowodował, że nawiązano kontakt telefoniczny z Sekretarzem Prowincjonalnym. O dziwo, znał temat Bolesławia i można było przypuszczać, że pomoże, ale… jak dotychczas na optymizmie się skończyło.

Kolejną podjętą próbą było zwrócenie się do Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie − może tam jakiś wykładowca łaciny pomoże. Owszem, tematem zainteresował się sam wicerektor seminarium. Obiecał pomoc. Podał swój adres e-mailowy, na który wysłano prośbę o treści jak w pierwszym przypadku.Trudno powiedzieć, czy coś z tego wyjdzie, ale przy uruchomieniu tak wielu osób, jakaś nadzieja przecież istnieje. I w czasie, kiedy już prawie zanikała ta resztka nadziei, przyszła odpowiedź od Księdza Rektora Konrada Kościka, a w niej tak oczekiwane tłumaczenie łacińskiego tekstu:

tab6

"Ojciec Święty łaskawie przychylił się do próśb. Z pałacu watykańskiego, 18 sierpnia [chyba tam jest skrót Aug, czyli augusti] 1958".

Niewiele można dzisiaj odnaleźć materiałów dotyczących tamtych konkretnych czasów. Tym bardziej więc należy spróbować zrozumieć determinację księdza Prochota, kierującego swą szczególną prośbę do papieża. Dla przypomnienia sobie niektórych faktów, poniżej zamieszczono krótkie kalendarium obejmujące lata posługi orionistów:

20 marca 1958 do 10 października 1961 to okres, w którym w Bolesławiu nie można było powołać proboszcza.

4 listopada 1960 – dziekan, ks. Andrzej Marchewka z Olkusza otrzymuje od ministra, kierownika Urzędu ds. Wyznań Jerzego Sztachelskiego polecenie odwołania Księży Orionistów. W razie niewykonania polecenia zagrożono użyciem siły. Jak podają źródła, do tego ultimatum przyczyniły się liczne donosy i skargi ówczesnego proboszcza parafii polskokatolickiej. Wydaje się, że to jemu w szczególności nie na rękę była duszpasterska posługa orionistów.

22 kwietnia 1960 – z powodu nie wpłacenia grzywny nałożonej w związku odprawianiem nabożeństw w domach prywatnych, zatrzymano wszystkich księży rzymskokatolickich pracujących w Bolesławiu. Zwolniono ich po tygodniu, po wpłaceniu przez parafian określonych sum.

10 października 1961 – pod warunkiem wyjazdu orionistów, władze godzą się na nowego proboszcza w Bolesławiu, którym zostaje mianowany ks. Józef Kubicki. On w parafii pracował od 17 września 1957 roku, lecz do tego momentu traktowany był jak wikariusz.

Papież Jan Paweł II

Kardynał Karol Wojtyła, krakowski biskup, arcybiskup i kardynał wiele razy przejeżdżał przez Bolesław, gdyż w tamtych czasach nie było tej dzisiaj istniejącej obwodnicy, a klinkierowa droga prowadziła przez centrum miejscowości. Bywał tutaj także oficjalnie w ważnych dla Bolesławia chwilach. W świątyni wprawdzie nie ma śladów jego stóp, ale po kardynale Karolu Wojtyle pozostały szaty liturgiczne, w których wprowadzał wiernych do świeżo odzyskanego kościała (31 października 1975 roku miało to miejsce) i odprawiał mszę świętą. Jako papież wprawdzie Bolesławia nie nawiedził, ale…

Kardynałowie: Stefan Wyszyński i Karol Wojtyła – Prymas Polski i późniejszy papież Jan Paweł II, są obecni w Bolesławiu i pozostaną tutaj już na zawsze. Obaj wpisani są w jeden z najważniejszych fragmentów dziejów bolesławskiej parafii. Mówi o tym chociażby witraż z ich wizerunkiem, który został wykonany w Krakowskim Zakładzie Witrażów Sp. z o.o. S.G. Żeleński i zabudowany w oknie znajdującym się nad ołtarzem Miłosierdzia Bożego dokładnie trzy miesiące (14 kwietnia 2011 roku) po podpisaniu, przez ówczesnego papieża Benedykta XVI, dekretu beatyfikacyjnego swojego bezpośredniego poprzednika, co miało miejsce w dniu 14 stycznia 2011 roku. Witraż przedstawia znaną scenę, w której ksiądz kardynał Stefan Wyszyński klęczy przed Janem Pawłem II całując papieski pierścień, a Ojciec Święty przytula i podnosi starca z klęczek. W rzeczywistości scena ta miała miejsce na Placu Świętego Piotra w dniu uroczystej inauguracji pontyfikatu, to jest 22 października 1978 roku. Nie trzeba być znawcą sztuki, aby uznać projekt witraża za doskonały w kontekście upamiętnienia pewnego wycinka dziejów tutejszej parafii.

tab7

Okno z witrażem przedstawiającym homagium, czyli uroczyste złożeniu hołdu papieżowi Janowi Pawłowi II przez prymasa ks. Stefana Wyszyńskiego

         Nieco później miało się okazać, że nie tylko w oknie umieszczony obraz będzie nam przypominał o papieżu Polaku, Janie Pawle II.

25 września 2011 roku wypadały uroczystości odpustowe.Przed mszą św. odbyło się poświęcenie papieskiego witraża wstawionego w okno nad ołtarzem Miłosierdzia Bożego a ponadto...

W uroczystej procesji do kościoła wniesione zostały relikwie Błogosławionego Jana Pawła II. Procesji i w koncelebrze odprawianej mszy świętej przewodniczył, oraz nowy witraż poświęcił ks. inf. Bronisław Fidelus, a mszę świętą wraz z nim sprawowali: ks. Tadeusz Maj, były proboszcz Bolesławia i ks. Piotr Noga, ekonom kurii sosnowieckiej.

tab8

Relikwiarz św. Jana Pawła II

Na czas Eucharystii przed ołtarzem głównym ustawione było podium z trzema stopniami a na nich: najwyżej relikwiarz, tuż pod nim portret błogosławionego i jeszcze niżej oprawiony w ramkę dokument potwierdzający wiarygodność relikwii. W homilii ksiądz infułat − w tamtym czasie proboszcz Kościoła Mariackiego − mówił: „No i moi drodzy jeszcze trzecia część – najważniejsza dzisiaj –wprowadzenie relikwii Błogosławionego Jana Pawła II do waszej świątyni. Dokonało się to dzięki waszemu proboszczowi Sylwestrowi, który rugał, dociskał mnie: «a kiedy te relikwie przyjdą, a może się da wcześniej». Oczywiście dało się tym bardziej, że obecny ksiądz kardynał Dziwisz dobrze pamięta te chwile, jakże trudne w waszej parafii wtedy, kiedy to kardynał Karol Wojtyła bywał tutaj u was. Bywał, aby tą swoją obecnością podtrzymywać ducha i podtrzymywać jedność Kościoła Katolickiego w Bolesławiu. Mamy nadzieję, że te relikwie będą i są wyrazem jego dalszej obecności wśród was, że nie tylko duchowo jest obecny poprzez swoje błogosławieństwo wtedy, kiedy się do niego modlimy, ale także jakaś cząstka tej fizycznej obecności jest tak samo wśród was. A księdzu proboszczowi Sylwestrowi dziękuję, że mnie zaprosił na to uroczyste wprowadzenie relikwii”.

I jeszcze ważne świadectwo utwierdzające nas w przekonaniu, że papież Jan Paweł II o Bolesławiu pamiętał.

W styczniu 1995 roku z pielgrzymką do Włoch, autokarem, udała się grupa prawników i ludzi z wymiarem sprawiedliwości związanych. Pielgrzymce przewodniczył duszpasterz tego środowiska zawodowego, ksiądz bp Tadeusz Pieronek. Tak się składa, że pielgrzymkowy autokar prowadził nasz rodak, Wiesław Pelan. Był on więc pełnoprawnym członkiem grupy. Jednym z celów tego wyjazdu było spotkanie z Ojcem Świętym. To spotkanie to moment ważny dla Wiesława – on utrwalił tę chwilę na zawsze w swojej pamięci. Tak ją przedstawia powracając do tamtych wydarzeń:

Papież podchodząc pyta mnie skąd przybywam, jaką grupę reprezentuje. W odpowiedzi słyszy, że pochodzę z Bolesławia i właśnie tę całą grupę przywiozłem do Ojca Świętego. I tutaj konsternacja: Ojciec Święty nie zastanawia się, nie przypomina sobie – co to za Bolesław, skąd ja go znam? Natychmiast zaskakuje pytaniem, czy w Bolesławiu jest jeszcze ten proboszcz z bujną czupryną? P a m i ę t a ł !   Oczywiście, że pamiętał. Wyglądało na to, że Bolesław ciągle żyje w jego pamięci. O księdza Władysława Zachariasza przecież pytał.

tab9

Papież Jan Paweł II w rozmowie z Wiesławem Pelanem

Mijało dwadzieścia lat od spotkania w Bolesławiu a on pamiętał! Gdyby przez te minione lata był nadal kardynałem w Krakowie, żył problemami lokalnego Kościoła to może nie byłoby w tym nic dziwnego. On jednak od siedemnastu lat był głową Kościoła Powszechnego. Miał za sobą dziesiątki podróży zagranicznych, setki wizyt i spotkań z najważniejszymi osobami w świecie, tysiące problemów ważniejszych niż problem Bolesławia – a jednak pamiętał! O Bolesławiu nie zapomniał! Czy nie jest to ważne świadectwo dla nas? Czy wobec tego, nie mamy prawa mówić o nim, Orędownik naszych spraw? Oczywiście, że mamy prawo mówić, ale także poprzez wstawiennictwo Świętego Orędownika naszych spraw, powinniśmy mieć śmiałość powierzać Bogu troski i radości dnia codziennego.

Papież Benedykt XVI

26 maja 2006 rok – Na koniec, może jako ciekawostkę już, należy odnotować pewien fakt. Otóż, w dniu 26 maja 2006 roku, przemierzając drogę z Częstochowy do Krakowa, nad strzelistymi wieżami naszej świątyni przeleciał helikopter. W nim pielgrzymował następca Jana Pawła II – papież Benedykt XVI. Wielu widziało ten śmigłowiec na własne oczy, a potwierdzenie znalazło się natychmiast w Internecie, gdzie użytkownicy na bieżąco komentują tego typu wydarzenia. Internauta pisał: „Ogodzinie 20.15 widziałem helikopter z papieżem, jak przeleciał nad Bolesławiem k. Olkusza”.

tab10

Strzeliste wieże bolesławskiego kościoła na tle majowego nieba

tab11

Na wycinku mapy zaznaczono trasę przelotu papieża Benedykta XVI

Benedykt XVI nie wiedział, bo nie mógł wiedzieć, jak ważnym dla nas był ten jego przelot, i jak bardzo wpisał się on w ciąg bolesławskich wydarzeń. A miał on miejsce nie wcześniej, i nie później, ale dopiero wtedy właśnie, gdy ołtarz Miłosierdzia Bożego już w pełnej krasie stał w świątyni. (On został ustawiony tuż przed Świętami Wielkanocnymi w 2005 roku, prawie dokładnie w czasie, kiedy Bóg Ojciec wzywał do Wieczności wielkiego czciciela kultu Bożego Miłosierdzia, Papieża Polaka). Ten przelot − choć nie uczestniczył w nim osobiście Jan Paweł II, tylko jego bezpośredni następca − był gestem zamykającym dzieło zapoczątkowane 12 sierpnia 1973 roku, kiedy to kardynał Karola Wojtyła po raz pierwszy oficjalnie przebywał w Bolesławiu. Ten przelot mógł wiele znaczyć w każdym innym czasie, ale że nastąpił dokładnie w setną rocznicę konsekracji świątyni, uznać należy, za kolejny znak dla nas tu i teraz żyjących i przyszłych pokoleń także. Czy to nie znak pochodzący od naszego świętego Jana Pawła II?

Powyższy fakt odnotowano w formie ciekawostki. Ale, czy nie jest on ważnym wydarzeniem koniecznym do zapisania złotymi zgłoskami w kronice parafii? Jeśli jest, to tym ważniejszym byłby, gdyby papież Benedykt XVI w jakiś sposób został o nim poinformowany, a tym bardziej, gdyby osobiście odniósł się do niego. W związku z tym podjęto próbę nawiązania kontaktu z papieżem-seniorem. List z prośbą o błogosławieństwo został w stosownym czasie przekazany pewnym osobom zatrudnionym w Watykanie. Czy coś konkretnego z tej inicjatywy wyjdzie – pożyjemy, zobaczymy!

JRC, Bolesław, październik 2019

 

IV Diecezjalny Konkurs Piosenki i Pieśni Patriotycznej

 

 

 

 LOGO LONKURSU

Koncert2019 (53) 

 

Panorama kościoła

panorama mini

Obejrzyj panoramę kościoła

baner1

baner1

 

Polecamy

Portal Katolik
Portal dla ludzi wierzących
Portal Wiara
Portal ludzi otwartych
Internetowa Liturgia Godzin
Internetowa Liturgia Godzin
Diecezja Sosnowiecka
Aktualności, personalia, katalog instytucji diecezjalnych.
Gość Niedzielny
Gość Niedzielny w wydaniu internetowym
Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów
Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów
Kapłani proszą o modlitwę
Kapłani proszą o modlitwę