Start Kronika parafii Bardziej sławny
Bardziej sławny
14 lutego 2012

 Pewnego październikowego dnia wpadła mi w ręce książka o tematyce bliskiej mojemu sercu – choć pośrednio, to o Bolesławiu mówiąca przecież. Już po pobieżnym przejrzeniu pierwszych kartek zadawałem sobie pytanie: dlaczego tak późno natknąłem się na nią. Przecież wydana została w 2009 roku, czyli dość dawno temu... Nie było czasu na szukanie odpowiedzi, gdyż treść wciągała jak magnes. Jej tytuł brzmi: „Bolesławskie wieczory z kapitanem Franciszkiem Leśniakiem weteranem II wojny światowej”. Książka powstała z opowiadań i zapisków, jakie pozostawił potomnym kpt. Franciszek Leśniak. Nie wnikam w to, że materiały te tworząc całość, zostały może trochę poprzestawiane. Jest to zaskakujące w czasie czytania, bo nagle przenosimy się z jednego wątku i przechodzimy w inny, ale nie w tym rzecz. I tak można z tej mieszaniny faktów poznać losy człowieka. Zacząłem ją czytać i już na samym początku odnalazłem w opowiadaniach wypełniających poszczególne wieczory spotkań z bohaterem wyraźny obraz czasów swojego dzieciństwa a do nich przecież w moim wieku wyjątkowo chętnie się powraca. Ten obraz to tylko wstęp – wprowadzenie. Cała reszta, to zawiłe losy bolesławianina a w nich ważna próbka jego talentu, który w jakiś sposób rozsławił Bolesław.

 

Los zrządził, że w czasie II wojny światowej żołnierz Franciszek Leśniak znalazł się w łagrze na Syberii w Obwodzie Swierdłowskim w miejscowości Gary nad rzeką Sośwą a później w Palestynie. Będąc na Środkowym Wschodzie w pewnym okresie został komendantem Szkoły Mechanicznej a następnie komendantem tak zwanego Ośrodka Uzdrowieńców w Tyberiadzie nad Jeziorem Genezaret. I w tym miejscu zatrzymamy się na chwilę, aby bliżej poznać dokonania naszego bohatera.

Ośrodek znajdował się na terenie klasztoru należącego do oo. Franciszkanów – zakonu, który od 1342 roku opiekuje się Ziemią Świętą. Przeorem w klasztorze był wówczas Jugosłowianin o. Mariano a kustoszem Ziemi Świętej Włoch, o. Alberto Gori. W końcowych dniach wojny, a może już po jej zakończeniu, na dziedzińcu klasztornym, na przeciwko pomnika św. Piotra, z inicjatywy gen. dyw. Michała Karaszkiewicza-Tokarzewskiego postanowiono wybudować ołtarz jako wotum dziękczynne żołnierzy III Korpusu za szczęśliwe ocalenie z zesłania w Rosji. Myśl tę poparł przeor klasztoru o. Mariano. Przychylność była także po stronie kustosza – obaj bardzo pozytywnie nastawieni byli do Polski i Polaków. Nie było więc żadnych przeszkód dla realizacji szczytnego celu. Jedyny problem, jaki pojawił się na początku, to projekt przedsięwzięcia i ewentualni jego wykonawcy. Czas wojny, więc sytuacja nie była stabilna – nikt nie wiedział, co czeka go jutro. Zwykli ludzie, a żołnierze w szczególności, musieli być przygotowani przede wszystkim na różnego typu roszady, przerzuty itd. Pomimo zmian organizacyjnych, jakie następowały z dnia na dzień, jedynie zamysł budowy pozostawał niezmienny. W pewnym momencie jakieś przetasowania nastąpiły wśród osób najwyższych rangą, ale w niczym to nie przeszkadzało – inicjatywę wykonawczą przejął dowódca Jednostki Wojskowej na Środkowym Wschodzie gen. bryg. Józef Wiatr. Obiekt zaczął szybko nabierać realnego kształtu i wkrótce miał być ukończony. I nie wynikałoby z tego nic szczególnego dla nas bolesławian, gdyby nie pewien fakt. Otóż...

Projektantem ołtarza był Franciszek Leśniak a wykonawcami grupa dziesięciu żołnierzy z artystą rzeźbiarzem por. Tadeuszem Zielińskim na czele. Charakterystycznym jest, że w czasie realizacji zespól ten musiał własnoręcznie łupać bloki kamienne w kamieniołomie w Nazarecie i transportować je na miejsce budowy. Ta praca wymagała zaangażowania nie tylko umysłu projektanta i talentu artysty, ale także znajomości techniki, zgrania zespołu, dobrej organizacji i ogromnej siły fizycznej wykonawców. Wszystko to było zapewnione. Wykonawcom potrzebna była tylko cierpliwość i czas – im jest go więcej, tym precyzja wykonania większa. Prawdopodobnie w tym przypadku nie było z tym problemu – nikt nie ponaglał. W efekcie powstawało dzieło niewątpliwie o dużych walorach artystycznych. Żeby go opisać przytoczę fragment z książki.

lesniak010

„Architektonicznie ołtarz jest zaprojektowany w kształcie parabolicznego łuku kamiennego o rozpiętości siedmiu metrów. Wysokość ołtarza od wierzchołka krzyża do podstawy wynosi pięć metrów. Z powierzchni wewnętrznej muru wystają obeliski kamienne, na których wykonane są płaskorzeźby. W środku łuku ustawiony jest ołtarz kamienny, a nad nim płaskorzeźba w czerwonym marmurze palestyńskim – Matka Boska Częstochowska. Płaskorzeźby po obu stronach ołtarza przedstawiają cztery postacie prawie naturalnej wielkości: patron wojsk zmotoryzowanych św. Krzysztof, patron Ziem Wschodnich RP – św. Michał, zaś po bokach, po obu stronach z jednej strony postać symboliczna rycerza polskiego średniowiecznego, z drugiej strony – współczesny żołnierz polski. Nad ołtarzem – po bokach, płaskorzeźby przedstawiające Matkę Boską Częstochowska. Stoją dwie postacie symboliczne, jedna przedstawiająca młodszą ochotniczkę trzymającą w ręku znicz, z drugiej strony junak grający na kornecie. Te dwie postacie mają symbolizować Wiarę i Miłość. Zakończenia łuków ołtarza są skonstruowane jako dwa obeliski kamienne ze zniczami u szczytów i płaskorzeźbami przedstawiającymi herby sześciu miast polskich. Na tych obeliskach herbowych, po stronie wewnętrznej, na środkowych blokach umieszczone są napisy, jeden w języku łacińskim, drugi w języku polskim następującej treści: «Tobie Królowo Korony Polskiej z wiarą niezłomną, że przywrócisz wolność i wielkość Twego narodu i państwa, dowódca i żołnierze wojsk polskich na Środkowym Wschodzie dzieło rąk własnych z czcią i miłością ofiarują». Na tych cokołach, na górnych bokach, wykuto dwa napisy w języku łacińskim i w języku polskim, mówiące o przekazaniu ołtarza jako daru Wojska Polskiego dla OO. Franciszkanów. Pośrodku cokołu ołtarza znajduje się godło Polski – Orzeł Biały, a po bokach osiem znaków dywizyjnych”.

Może w tym opisie znajdują się jakieś drobne nieścisłości, ale jeśli je pominąć i dodać do niego trochę wyobraźni – można doskonale zobaczyć fizyczne walory oraz wczuć się w ducha przekazanego przez artystów temu szczególnemu pomnikowi.

Obiekt został odsłonięty, poświęcony i następnie przekazany opiekunom Ziemi Świętej w dniu 11 sierpnia 1946 roku (65 lat temu). W książce napisanej pod redakcją Józefa Liszki, kapitan Leśniak przytacza pełne teksty przemówień wygłoszonych w czasie uroczystego przekazania ołtarza oo. Franciszkanom. Teksty tych przemówień doskonale uzupełniają relację z przebiegu prac. Mają one niewątpliwą wartość historyczną tym bardziej, że prawdopodobnie nie zostały dotychczas nigdzie opublikowane a być może nawet nie zachowały się w oficjalnych dokumentach wojskowych czy klasztornych. To wymagałoby sprawdzenia. I tutaj zadanie dla udających się do Ziemi Świętej mieszkańców Bolesławia. Powinni oni postawić sobie za punkt honoru odwiedzenie Tyberiady, uklęknięcie przed ołtarzem-pomnikiem, zapoznanie się z jego historią tam na miejscu a następnie opisanie i podzielenie się wrażeniami z tymi, którym nie będzie dane wyjechać. O genezie powstania dzieła powinien wiedzieć każdy bolesławianin a dobrze by było, gdyby dowiedzieli się o niej także wszyscy inni, których drogi życia zaprowadziły w to ważne dla nas miejsce. Ważne przede wszystkim dlatego właśnie, że znalazła się tam cząstka Bolesławia.

Wyżej opisana historia, a właściwie całe życie Franciszka Leśniaka przyczyniło się do rozsławienia Bolesławia. Żeby choć w części poznać życiorys tego człowieka trzeba przeczytać książkę. Tutaj wspomnieć można tylko, że po wojnie mieszkał w Anglii. Kiedy po dwudziestu latach powrócił do kraju osiadł w Olkuszu, ale o rodzinnym Boleslawiu nigdy nie zapomniał. W swojej rodzinnej ziemi spoczął na zawsze. W bieżącym roku mija 25 lat od śmierci. Jego doczesne szczątki spoczywają na nowym cmentarzu, tuż przy głównej alejce, po jej prawej stronie, idąc w kierunku kaplicy cmentarnej. Warto przechodząc, choć na chwilę zatrzymać się i stanąć w zadumie nad grobem tego, dla którego Bolesław to Matka, to Ojczyzna. Może będzie to również cenna chwila refleksji nad własnym życiem... W listopadowe dni szczególnie odżywają wspomnienia o tych, którzy odeszli. Spacerując wśród mogił odwiedzamy groby bliskich – rodziny, przyjaciół, znajomych. Pomyślmy też przez chwilę o wszystkich innych, którzy swoim dziełem bądź życiem rozsławiali Bolesław.

 XXXI-sza Niedziela Zwykła w Kościele Katolickim obchodzona jest jako święto poświęcenia kościoła. W tym właśnie dniu Proboszcz ks. Sylwester Kulka odczytał list-podziękowanie przysłane z parafii w dalekiej Syberii. List był jednocześnie zaproszeniem na uroczystości poświęcenia kościoła budowanego w Krasnojarsku. Przysłał go na ręce Proboszcza ojciec Tadeusz Szyjka, którego zakon Misjonarzy Klaretynów utworzył parafię p.w. Świętej Rodziny na „nieludzkiej”, szczególnie dla nas Polaków, ziemi i tam buduje kościół.

Syberia to znaczna część Azji. Ciągnie się od stepów Kazachstanu i Mongolii na południu aż do Oceanu Arktycznego na północy, od Uralu na zachodzie do Oceanu Spokojnego na wschodzie. Tam wielu Polaków straciło swe życie. Tam w żyłach wielu ludzi płynie polska krew. Tam, w milionowym prawie mieście, gdzie zima trwa osiem a lato zaledwie cztery miesiące, znalazła miejsce Święta Rodzina z Nazaretu. Może będzie wzorem do naśladowania dla syberyjskich rodzin. Może tym ziemskim rodzinom przyniesie nadzieję na lepsze jutro. Jeśli tak się stanie, to również dzięki temu, że w jakiś sposób przyczyniła się do tego parafia Bolesław poprzez finansowe wsparcie dzieła budowy. Choć sama ma ogromne potrzeby w zakresie remontu swojego kościoła, to mimo wszystko potrafi się dzielić z będącymi w potrzebie.

 syberiaW jednym z niewielu syberyjskich kościołów jest cząstka Bolesławia. Jego poświęcenie zaplanowano w Krasnojarsku na dzień 17 czerwca 2012 roku. I znowu nie byłoby dla nas nic w tym dziwnego gdyby nie fakt, że Bolesław będzie miał w jego murach jakąś małą cegiełkę, że imię to może z wdzięcznością będzie wymawiane i wspominane. Choć tamtejszy gospodarz zaprasza i zapewnia, że pięknie ugości to i tak na pewno nikt z nas tam nie pojedzie, ale czy nie ważną pozostanie pamięć o Bolesławiu zapisana gdzieś daleko w sercach innych ludzi i narodów?

W innej części globu, zbudowany z nazaretańskiego kamienia ołtarz, jako dziękczynienie za szczęśliwe ocalenie wszystkich zasłanych do syberyjskich łagrów, też przecież w jakimś stopniu powinien pozostać chlubą Bolesławia.

 Bolesław, najprościej rzecz ujmując, to imię męskie. Jeśli rozłożyć wyraz Bolesław na części to stwierdzimy, że składa się on z dwóch członów: „bole(j)” – bardziej i „sław” – sławny. Bolesław znaczy więc: bardziej sławny. I oby tak pozostało!

 

Jan Ryszard Chojowski, Bolesław, listopad 2011 roku

 

    

 

 

Koncert laureatów III Diecezjalnego Konkursu Piosenki i Pieśni Patriotycznej

 

 

 

 

 LOGO LONKURSU

 76

 

 

Panorama kościoła

panorama mini

Obejrzyj panoramę kościoła

baner1

baner1

 

Polecamy

Portal Katolik
Portal dla ludzi wierzących
Portal Wiara
Portal ludzi otwartych
Internetowa Liturgia Godzin
Internetowa Liturgia Godzin
Diecezja Sosnowiecka
Aktualności, personalia, katalog instytucji diecezjalnych.
Gość Niedzielny
Gość Niedzielny w wydaniu internetowym
Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów
Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów
Kapłani proszą o modlitwę
Kapłani proszą o modlitwę