Sztandar kopalni „Triumwirat”

Odnowiony sztandar kopalni „Triumwirat”

W kulturze każdej społeczności istnieją wartości, które odgrywają szczególną rolę. Obszar naszej małej ojczyzny kojarzy się z od wieków obecnymi tu kopalniami i przemysłem. Ta ziemia usłana jest bezcennymi pamiątkami, o których niejednokrotnie nic nie wiemy. Odkrywamy je często przypadkowo a są one niekiedy szczególnie cenne, ponadczasowe i ponadprzestrzenne. Są elementem umacniania i budowania poczucia tożsamości narodowej.

bar 004Przykładem takiego przypadkowego znaleziska jest coś, co na pierwszy rzut oka przypominało górniczy sztandar. I rzeczywiście, okazał się nim zauważony podczas wykonywania prac porządkowych i remontowych budynku tutejszego probostwa postrzępiony kawałek materiału. Okazuje się więc, że im więcej remontów, im więcej porządkowania otoczenia, tym większe mogą być rezultaty w zakresie poznawania przeszłości. Warunkiem jest tylko, aby nie „puszczać wszystkiego na żywioł”, doglądać robót na każdym ich etapie i być wyczulonym na punkcie odkrywania rzeczy nieznanych. I tak właśnie było z tym sztandarem.

1 grudnia 2012 roku odnalazł się bławat przedwojennego sztandaru górniczego ufundowanego przez zarząd i robotników kopalni rudy żelaza „Triumvirat” z Krzykawy. To cenny zabytek i niezwykła pamiątka z kopalni, po której dzisiaj nie ma nawet śladu. Do teraz trzeba było mieć bujną wyobraźnię, aby w ogóle wierzyć w jej istnienie. Od teraz – choć w fatalnym stanie – mamy namacalny dowód, że taka kopalnia istniała naprawdę.

bar 027Sztandar kopalni rudy żelaza „Triumvirat”, funkcjonującej kiedyś w Krzykawie, to niezwykle ważny świadek historii naszego regionu. Jego płat odcięty żywcem od drzewca ma wymiary 167 cm boku pionowego i 146 cm prostopadłego. Na stronie kopalnianej, na czerwonym tle widnieje piękny, charakterystyczny biały orzeł, a wokół niego napisy „Zarząd i Robotnicy kopalni «Triumvirat»” (na górze) i „Ruda Żelazna Sp. Akc. 1922-1943” (na dole). Ta strona jest całkiem dobra, prawie niezniszczona. Na drugiej stronie – białej – umieszczono św. Barbarę i pod nią napis: „Św. Barbaro patronko nasza Módl się za nami”. We wszystkich czterech rogach tej strony znajduje się emblemat górniczy w złotym kolorze, to jest skrzyżowany perlik i żelazko. Ta strona jest cała w strzępach.

I jakkolwiek by na to nie patrzeć, to odkrycie było sensacją! Przede wszystkim nasuwało się pytanie, kto ten sztandar odciął od drzewca i wrzucił na strych? Kto mógł być takim ignorantem, że nie dostrzegł w nim śladów bogatej historii bolesławskiej ziemi? To nieprawdopodobne, bo jeśli nie historia w nim zawarta, to przynajmniej piękno dzieła samo rzuca się w oczy. Jeśli w pewnym momencie, ze względu na zużycie, obiekt nie nadawał się do wyeksponowania, a ówczesnego gospodarza parafii nie było stać na remont, to sztandar powinien zostać delikatnie zdemontowany, zabezpieczony i czekać na lepsze czasy. Zabytkowy bławat natomiast w najzwyklejszy sposób odcięto od drzewca i jak szmatę wrzucono do śmieci. Ten konkretny przypadek niewłaściwego traktowania zabytków nie jest pojedynczy i odosobniony – wiele innych, temu podobnych można by przytoczyć. Nie do rzadkości należą połamane, podziurawione, splugawione i oplute pamiątki z minionych czasów – dzieła myśli i rąk dawnych mistrzów. Straszą one dziś swym wy­glądem w różnych miejscach, przypominając sponiewierane, rozsypujące się ruiny.

bar 017Dziękować Bogu należy, że choć w tak fatalnym stanie, to sztandar przetrwał i został odnaleziony. Może uda go się jeszcze uratować i przywrócić mu dawny wygląd – takie myśli od samego początku towarzyszyły gospodarzowi parafii i ludziom z tutejszym górnictwem związanym. Wiadomym było, że nie będzie to proste przedsięwzięcie, że koszt będzie duży, ale poddawać się nie można, spróbować warto. Pomimo wielu innych wydatków, które obciążają budżet parafii proboszcz uznał, że w tym wypadku koszty się nie liczą – jeśli będzie to możliwe ze względów technicznych, sztandar należy odbudować. To, co pozostało z niego zawiózł więc siostrom z Góry św. Katarzyny. One miały zdecydować o losie cennej pamiątki. I udało się…

W najbliższą niedzielę, 7 grudnia w 2014 roku, w czasie uroczystej mszy świętej barbórkowej, odnowiony sztandar będzie poświęcony. Podziękować w tym miejscu należy przede wszystkim Proboszczowi parafii, ale także wszystkim rodzinom górniczym, które wspomogły datkami to dzieło. Mamy świadomość, że ofiarowane pieniądze są tylko niewielką częścią potrzebnej kwoty, ale dobre chęci także się liczą. Każda ofiarowana na ten cel złotówka będzie wynagrodzona wdzięcznością przyszłych pokoleń, którym sztandar przypomni o korzeniach, z których wyrastają.

Na temat kopalni „Triumwirat” w artykule „Reportaż spod Triumwiratu”zamieszczonym w jednym z ostatnich numerów Bolesławskich Prezentacji pan Józef Liszka, regionalista i zamiłowany w historii pisarz, pisze między innymi, cytat:

… ››Kartkując Przewodnik po śladach i zabytkach dawnego górnictwa i hutnictwa w gminach Bolesław i Klucze, mając jednocześnie przed sobą Katalog zabytków budownictwa przemysłowego w Polsce – powiat Olkusz, województwo Krakowskie, autorstwa Eugeniusza Krygiera, Danuty Molenda i Aleksandra Saładziaka wydany 43 lata temu, widzimy jak szybko zanikają ślady dawnego górnictwa. U mnie nie tylko zamiłowanie do cymeliów regionalnych, ale również do tej ziemi. Urodziłem się przecież „Na Rudzie”, 250 metrów od dawnych szybów Kopalni „Triumwirat” w Krzykawie. pracownicy TriumwiratuBy odświeżyć sobie wspomnienia dziecinnych lat i przekazać co nieco następnemu pokoleniu wybrałem się w towarzystwie mojego młodszego syna Tomka z aparatem fotograficznym w plener. Z synem, jako ochroną mojej starości i jako niezłego fotografa-amatora. Dzięki temu mogę zaprezentować parę ujęć slajdów górnictwa w Krzykawie. Fotografowaliśmy zapadłe szybiki Kopalni Triumwirat na polach zwanych Starą Wsią, położonych wokół dzisiejszych zbiorników wodnych. Kopalnia upadła podczas kryzysu światowego 1929-1931. szybTu gdzie był szyb wydobywczy „Włodzimierz” rosną oziminy. Jeden z szybików połyka od lat dziesiątki ton materiałów rozbiórkowych i gruzu. Ciągle jest chłonny następnych dostaw. Sfotografowaliśmy też tajemnicze dla mnie duże zagłębienie zwane Odkrywką. Tajemniczą dla mnie, bo uważam ją za bardzo starą. Pamiętam z lat dziecięcych zarysy chodników prowadzących w głąb góry i pryzmę rudy galmanu. Z opowiadań babci wiem, że w 1914 r. gdy wybuchła wojna, mieszkańcy okolicy chronili swój dobytek w chodnikach, nawet bydło. Odkrywka dostarczała galman do bolesławskiej płuczki. Pisał o tym w liście do mnie artysta malarz Władysław Jastrzębski. Namalował nawet obraz przedstawiający woły węgierskie ciągnące kolejką wozy z rudą. W drodze powrotnej z wycieczki skierowaliśmy kamerę na polną drogę zwaną „Kolejka” wiodącą do Sławkowa.kolejka Ta droga nazywana była dawniej Kościelną. Przed powołaniem bolesławskiej parafii (1795r) ludzie chodzili nią do kościoła w Sławkowie. Stosowano tu dość dowcipny sposób transportu koleb. Duży spadek powierzchni w kierunku Sławkowa, przy pomocy lin i rolek kierunkowych załadowane wozy ciężką rudą ciągły pod górę puste wozy po dalszy urobek. Zachęceni wrażeniami udaliśmy się kolejnej soboty na sesję fotograficzną przy Zespole Szkół w Krzykawie. szyb TriumwiratTo też około 250 metrów od mojego domu. Są tu mocno już zatarte ślady kopalni – nie tak jak to często spotyka się w literaturze „szyby kopalni
Triumwirat” lecz były to szyby „Kopalni rudy żelaznej „Anna i Irena” w Krzykawie p. Sławków”.

Dzierżawcą gruntów zajętych przez kopalnie był Leonard Bardon (właściciel kopalni), Zarządcą kopalni Herman Sielcow. Funkcję dozorcy dołowego i zastępcy sztygara dołowego sprawował jeden z trzech braci górników Antoni Żmuda. Pamiętał go niedawno zmarły dyrektor techniczny ZGH Bolesław mgr inż. Franciszek Krok, oceniając go jako wybitnego fachowca w górnictwie. Podobno jeszcze po wojnie pracował parę lat przed emeryturą w Kopalni Galmanu „Bolesław”‹‹. Koniec cytatu.

Wyjaśnienia w tym miejscu wymagają jeszcze daty zamieszczone na awersie sztandaru: 1922 – 1943. O ile pierwsza nie budzi wątpliwości, bo określa rok ufundowania sztandaru o tyle druga wydaje się być wątpliwą, gdyż w kopalni zaprzestano wydobycia na pewno przed rokiem 1943. I tutaj znowu wypada podeprzeć się ustaleniami, które na innym miejscu poczynił pan Józef Liszka. Oto cytat:

››1928 - zaprzestano eksploatacji rud żelaza w Krzykawie. swiadectwo pracy Literatura wspomina, że w biskupiej wsi Krzykawa już w XVI w. wydobywano galenę. W XIX w. eksploatowano galman. Są dowody, że od 1918r. do kryzysu w 1928r. czynna była Kopalnia Rudy Żelaza „Triumwirat”, własność firmy „Modrzejewskie Zakłady Polska Ruda Żelaza Spółka Akcyjna”. Wydobywano tu limonit o zawartości 56% żelaza. W okolicach Szkoły Podstawowej w Krzykawie była Kopalnia Rudy Żelaznej „Anna” i „Irena”. Kopalnie zostały zamknięte z powodu braku zbytu i zostały pozbawione wszystkich urządzeń technicznych. Po kopalniach pozostały jedynie ślady wyrobisk, szkód górniczych i nazwy fizjograficzne: „Na Rudzie”, „Kolejka”, „Odkrywka” itp.‹‹ Koniec cytatu.

Skąd więc data 1943? Okazuje się, że określa ona rok, do którego kopalnia posiadała koncesje na wydobycie rudy w Krzykawie. Data 2014 to oczywiście rok odbudowy sztandaru.

Swoje spostrzeżenia zebrał i przybliżył Jan Ryszard Chojowski.

 

 

 

Laureaci Konkursu Piosenki i Pieśni Patriotycznej

 

 

 061

 

 

Panorama kościoła

panorama mini

Obejrzyj panoramę kościoła

baner1

baner1

 

Polecamy

Portal Katolik
Portal dla ludzi wierzących
Portal Wiara
Portal ludzi otwartych
Internetowa Liturgia Godzin
Internetowa Liturgia Godzin
Diecezja Sosnowiecka
Aktualności, personalia, katalog instytucji diecezjalnych.
Gość Niedzielny
Gość Niedzielny w wydaniu internetowym
Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów
Dzieło Duchowej Adopcji Kapłanów
Kapłani proszą o modlitwę
Kapłani proszą o modlitwę